piątek, 29 listopada 2013

czarno na białym // czerwone// mięsno-pomidorowe

Dziecię z rodziny przyszło do mnie w odwiedziny pochwalić się 5-mi z angielskiego i powtórzyć trochę słówek. Gotuję obiad i słyszę pytanie; - "Ciociu a co to jest to czarne? To są jakieś robaki?" - nie kochana, na pewno nie robaki. - "Aaa już wiem! To są te śmieszne chińskie grzyby!" - mówisz o grzybach mung? nie, to też nie one. - (z rozczarowaniem) "No to ja już nie wiem co to jest!" Cóż, gdy wytłumaczyłam, że "to coś czarnego" to po prostu makaron, mina mojego małego gościa była bezcenna :) Co sprawia, że makaron, który kupiłam jest tak ciemny? Otóż jak dowiedziałam się ze składu, zawiera on barwnik o nazwie sepia, który uzyskuje się z ośmiornicy. Byłam nieco zaskoczona, ale w żadnym wypadku nie zniechęciło mnie to do wypróbowania owego makaronu. Ponieważ miałam ochotę zarówno na makaron, jak i na coś mięsnego, postanowiłam zaserwować sobie nieco odmienną wersję bolognese. Wyszło bardzo smacznie, a makaron smakujący ciut inaczej niż ten normalny, całkiem fajnie dopełnił całości, aż do tego stopnia, że nawet mój mały gość spałaszował swoją porcję ze smakiem :) Makaron zakupiłam w Lidlu, jako jeden z produktów z serii tzw. de lux, jednak jak na produkt "luksusowy" był dosyć tani, a spokojnie wystarczył na dwie porcje, no i przede wszystkim był smaczny.


Co potrzeba i jak to zrobić?
Składniki: opakowanie makaronu, 30 dag. mielonego mięsa, puszka pomidorów bez skórki, mała cebula, kilka listków świeżej bazylii, 2 ząbki czosnku, sól, pieprz, odrobina chilli, kawałek twardego żółtego sera, olej do smażenia.

Przygotowanie: makaron wrzucamy do osolonego wrzątku i gotujemy al dente, po czym odsączamy i układamy na talerzu. Cebulkę kroimy drobno i wrzucamy do smażącego się mielonego mięska. Gdy mięso się zetnie, dorzucamy pomidory, doprawiamy solą, pieprzem, czosnkiem i chilli i dusimy pod przykryciem ok. 20 minut (mieszając co jakiś czas). Gdy sos będzie gotowy, nakładamy go na wierzch makaronu, posypujemy poszatkowaną bazylią i startym serem (bardzo dobrze sprawdza się sery o charakterystycznym, wyczuwalnym smaku np. ser cheddar) No i jest!


Smacznego! :)

czwartek, 28 listopada 2013

Papryki, które są w leczo...

...nadają idealny smak tej potrawie. Leczo poznałam dzięki znajomym mamy z Wrocławia, którzy podali je w małych kokilkach z ryżem i pyszną kiełbasą.



Potrzebujemy:
8-10 dużych pomidorów - im słodsze, tym lepiej.
1-2 cukinia
4-5 papryk
2 cebule
pieprz kolorowy, ostra papryka, sól, bazylia, rozmaryn, kilka liści laurowych, ziele angielskie - 3 kulki
3 ząbki czosnku - posiekany
2 szklanki bulionu

Przepis:
W mojej wersji, tej akurat, nie ma mięsa, ale jeśli się chce, to polecam kiełbasę - najlepiej wędzoną. I boczek! Wszystkie warzywa umyłam i posiekałam w kostkę. Z papryk usunęłam gniazda nasienne. Sparzyłam pomidory, aby zdjąć skórkę. Cukinię zostawiłam ze skórką - wtedy się nie roztapia, tylko trzyma w kostce ;) Do bulionu wrzuciłam paprykę, aby zmiękła, bo potrzebuje najwięcej czasu. Dodałam pomidory. Rozgotowałam je z papryką, dorzuciłam posiekaną cebulę i kabaczek. Gotowałam całość około godziny, półtorej na małym ogniu. Doprawiałam małymi szczyptami, dodając więcej przyprawy, której mi brakowało. Podawałam z ryżem. Smacznego :)

środa, 27 listopada 2013

wege burger z ciecierzycą i buraczkami

Spóźniona już na zajęcia dzielę się z Wami przepisem na burgera, który sprawdzi się idalnie na lunch a nawet obiad. Wegetariańska wersja bezmięsna, na którą natknęłam się w internecie szukając czerwonych inspiracji.

Kotlet to nic innego jak ciecierzyca z buraczkami, stąd czerwony odcień :) Sam burger nie jest trudny do wykonania, ale musicie pamiętać by idąc spać namoczyć ciecierzycę na 12h ;)




kotlet:
szklanka ciecierzycy (jak wcześniej wspominałam, moczymy dzień wcześniej)
1 burak, surowy!
pół papryki czerwonej
1 jajo
3-4 łyżki płatków owsianych
1 cebula dymka
2 ząbki czosnku
2 łyżki sosu sojowego
1 spora łyżeczka papryki czerwonej mielonej
1 łyżeczka czosnku mielonego
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka kolendry
1 łyżeczka pieprzu czarnego
sól do smaku

ciecierzycę gotujemy ok. 20 minut do miękkości. gdy ostygnie, blendujemy na w miarę gładką masę.
na patelni, na oleju roślinnym lub tłuszczu kokosowym (lepiej!) podsmażamy pokrojoną drobno dymkę, ząbki czosnku i paprykę, również pokrojoną w kostkę. gdy cebulka nabierze złotego odcienia dorzucamy startego na tarce buraka, sos sojowy i resztę przypraw, dusimy do miękkości buraczków.

tak gotową i ostudzoną masę z patelni dodajemy do zblendowanej ciecierzycy, dodajemy jajo, płatki owsiane, odrobinę bułki tartej jeśli potrzeba - tak by można było uformować kotlety.

smażymy na grillu (wersja beztłuszczowa:) lub na patelni na gorącym oleju, do zrumienienia obu stron, jak normalny kotlet.


reszta dodatków należy do Waszego wyboru, dla mnie była to rukola, papryka czerwona, czerwona cebula (tak tak.. z racji czerwonego tygodnia;)) , ser żółty i sos, który zrobiłam na podstawie jogurtu, musztardy, 2 ząbków czosnku, soli i pieprzu :)

//
P.S. z porcji masy wyszło mi 4-5 kotletów ;)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Żurawinowe ciasteczka owsiane

Tydzień czerwony zaczynam żurawiną :) pyszne, kruche ciasteczka owsiane to moje nowe odkrycie. Robiłam je pierwszy raz i muszę przyznać, że owsianka nie jest taka zła ;)




Czego potrzebujemy?
kostka margaryny
dwie szklanki mąki pszennej
2 szklanki płatków owsianych
pół szklanki cukru
około 30g suszonej żurawiny
świeżo wyciskany sok z pomarańczy
szczypta soli
dwie łyżeczki proszku do pieczenia
półtorej,dwie łyżeczki cukru waniliowego
2 jajka

Przepis:
Żurawinę zamoczyłam na około 15 - 20 minut w soku pomarańczowym, a następnie odsączyłam porządnie. Mąkę wymieszałam z suchymi produktami - z płatkami, proszkiem do pieczenia, szczyptą soli, a w drugiej misce utarłam margarynę z cukrem i cukrem waniliowym. Do utartej masy wbiłam jajka i miksowałam na niskich, a następnie na wysokich obrotach, kiedy masa była bardziej zwarta i jednolita. Do masy z mąki dodałam masę z cukru i margaryny, a następnie miksowałam, powoli dodając żurawinę. Można ją pokroić wcześniej drobno, ale ja tego nie robiłam. Gotową masę uformowałam w kulę, owinęłam folią i włożyłam do lodówki na 30 minut. Po wyjęciu z lodówki formowałam małe kulki, następnie je zgniatałam na dłoni i układałam na brytfannie. Piekłam około 20-25 minut w temperaturze 180 stopni. Aż do zrumienienia :)




sobota, 23 listopada 2013

Faszerowane kuskusem, fetą, pietruszką i czosnkiem - pieczarki i ryba :)

Zeszłorocznego lata, byłam ze znajomymi na grillu. Oczywiście królowały kiełbaski, kaszanki i inne mięsne frykasy, ale ze względu na to, że było tam też trochę wegetarian, na ruszcie pojawiły się również takie wspaniałości jak pieczarki faszerowane fetą, kuskusem i pietruszką - mniam! :) Niedawno naszła mnie ochota na odtworzenie tych smaków. Pieczarki stały się nie tylko dodatkiem do pieczonej ryby, ale i z części farszu udało się również ową rybę nafaszerować. Wyszło pysznie i zdrowo, choć nie powiem, przygotowanie samych pieczarek zajęło mi trochę czasu ;) Co istotne, takie faszerowane pieczarki sprawdzą się również w towarzystwie jakiegoś grillowanego lub pieczonego mięska, świetnie zagrają jako ciepła przystawka lub dla niejadków - po prostu jako danie główne. Zachęcam gorąco do spróbowania przepisu!


Co potrzeba: pół szklanki kaszy kuskus, 250 g. pieczarek, pół natki pietruszki, pół opakowania sera typu feta, 2 ząbki czosnku, pieprz, jedna średniej wielkości ryba morska, oraz 3 łyżki oliwy z oliwek, majeranek, zioła prowansalskie, tymianek, sól i pieprz - na marynatę, folia aluminiowa. 

Jak to zrobić: pieczarki umyj, osusz i delikatnie wydrążaj (nie wyrzucaj jednak miąższu, gdyż przyda się on do farszu). Rybę również umyj, osusz i namocz w przygotowanej wcześniej marynacie, wstaw do lodówki na czas przygotowywania farszu. Kaszę kuskus wsypu do miseczki i zalej wrzątkiem tak, by woda zakrywała kaszę i była ok 1 cm ponad, gdy kasza spęcznieje dodaj do niej rozdrobniony ser feta, poszatkowaną nać pietruszki, sól, pieprz oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Całość wymieszaj dokładnie i uzupełniaj farszem każdą z pieczarek, po czym zawijaj je pojedynczo w kawałki folii aluminiowej tak, by stworzyć mini cebulki :) Rybę wyjmij z lodówki i również nafaszeruj od środka farszem, polej marynata i zawiń w folię aluminiową. Ułóż pieczarki i rybę na blaszce piekarnika i piecz na jego średnim poziomie ok 60 min. przy temperaturze 180 stopni. Na dziesięć minut przed wyjęciem pyszności z piekarnika, rozetnij lekko folię, w której piecze się ryba, by naprała chrupkości. Całość wyjmij po upływie wyznaczonego czasu, rozwiń folię i układaj np. z dodatkiem pomidorków i sałaty na talerzu. Rybę przed zjedzeniem skrop sokiem z cytryny. Smacznego! :)




czwartek, 21 listopada 2013

Kasza pęczak z suszonymi kozakami i orzechami włoskimi

Wstyd się przyznać, ale dzisiaj pierwszy raz spróbowałam kaszy pęczak. Zazwyczaj w moim domu gotuje się jęczmienną zwykłą, gryczaną albo kus kus. Postanowiłam poszaleć z resztkami z lodówki i świeżo kupioną kaszą.

Wykorzystałam:
- małą czerwoną cebulę
- 7-10 g suszonych kozaków
- mała garść orzechów włoskich
- jedną szklankę kaszy pęczak
-dwa małe jabłka opcjonalnie jedno duże
- natka pietruszki
- dwa małe lub jeden duży ogórek kiszony
- 3 łyżki oliwy extra virgin



Kaszę podsmażyłam na maśle klarowanym i zalałam dwiema szklankami wody - jedną szklanką wody przegotowanej i drugą szklanką wrzątku. Doprowadziłam do wrzenia i zmniejszyłam ogień. Gotowałam bez przykrycia (mieszając od czasu do czasu), dosypałam łyżeczkę soli, dodałam jedną łyżkę masła. Gdy kasza praktycznie wsiąknęła wodę, przykryłam ją i zestawiłam z ognia. Mieszałam od czasu do czasu. Grzyby zalałam przegotowaną wodą, kiedy zmiękły (po kolo 10-15 minutach) odcedziłam je, położyłam na papierze kuchennym i dociskałam delikatnie, aby papier wsiąknął wodę. Orzechy wrzuciłam do miski, cebulę posiekałam w drobną kosteczkę, natkę pietruszki w drobne paski, odcedzone grzyby pokroiłam w paski, jabłka i ogórka kiszonego w kostkę. Wszystkie składniki wymieszałam w misce i polałam trzema łyżkami oliwy. Dokładnie wymieszałam.
Smacznego :)


środa, 20 listopada 2013

jaglane opowieści śniadaniowe


tak bywa.. generalnie staram się nie podążać za trendami, za tym co w danym sezonie jest najbardziej widocznym na sklepowych półkach. niefajnie jest widzieć całą serię klonów na ulicach, które z zamkniętymi oczami powielają schematy ze sklepowych manekinów. 

w kuchni też mamy modę. po barach wege,  minimalistycznych kawiarniach przyszedł czas na knajpy w stylu barów mlecznych, ale z jedzeniem pięknym, jak najbardziej slow, eko i, użyjmy tego sformułowania, trochę hipsterskiego. można by się kłócić, czy coś, co nagle staje się popularne, nadal jest fajne i trendi, moda  i gusta tak szybko się zmieniają. ale coś, co jest zdrowe, jest ponad wszystkim. i nie mówię o tym, że marchewki powinny być bez nawozów z zachwaszczonego ogródka pod domem na wsi (choć fajnie by było !!) ale o tym, że jakakolwiek marchewka da nam więcej dobrego niż przetworzone jedzenie z baru szybkiej obsługi.

wracając do mody, zauważalny jest teraz powrót do kaszy, stąd też chyba nasz tydzień tematyczny. na wielu blogach i portalach aż gęsto od komentarzy, jakie to kasza ma fantastyczne właściwości odżywcze. bo bezglutenowo, bo oczyszczająco, bo zasadotwórcza, bo pełna witamin i składników odżywczych.

jak za modą nie podążam ślepo, tak stwierdziłam, że skoro wszyscy tak krzyczą o kaszach, warto spróbować. i kupiłam. jęczmienną, gryczaną i jaglaną. pęczak mnie zachwycił w gołąbkach Agnieszki  serwowanych na Żartłostacji 2. jęczmienna idealna do gulaszu, gryczana też (choć przez 22 lata zyłam w przekonaniu, ze śmierdzi. i nie zjadłam. jak spróbowałam, to się zakochałam. serio!)

z jaglaną było gorzej.

ale w związku z tym, że często choruję na zatoki a jaglanka ma właściwości odśluzowujące (tak to nazwijmy), stwierdziłam, że się przemogę. naczytałam się na jej temat wiele poematów i wykombinowałam coś na śniadanie, co trzyma z pełnym żołądkiem 3-4 h po zjedzeniu (sic!) a z kolejną porcją smakuje coraz bardziej!! 


pół szklanki kaszy jaglanej wrzucamy do1,5 szklanki wrzątku i gotujemy 15-18 minut aż wchłonie całą wodę. mieszaj od czasu do czasu aby się nie przypaliła ;)

do ugotowanej kaszy dodaj 2 łyżeczki cynamonu, łyżeczkę miodu, 2 łyżki jogurtu naturalnego
ja podałam z borówkami, smakowicie będzie z uprażonymi jabłkami bądź z bakaliami - figi, rodzynki... znajdź swój sposób na jaglankę!




wtorek, 19 listopada 2013

Gołąbki z kaszą pęczak

Przepis na gołąbki z pęczakiem, to coś co krąży w mojej rodzinie od pokoleń, i choć na przestrzeni lat nieco się zmieniło, a każde z pokoleń trochę ten przepis modyfikuje, to jednak smak pozostaje niezapomniany :) Mój dziadek należał do jednej z najlepiej gotujących osób, jakie znam. Jego kapusta z grzybami, łazanki, wigilijne uszka i kutia, czy też gołąbki (z pęczakiem i grzybami, ziemniakami i boczkiem, kaszą gryczaną i boczkiem) miały smak pełen wyrazistości, z odrobiną ukraińskiej dobroci i ciepła, którą czuło się z każdym kęsem. Gołąbki nie należą do dań szybkich, ich przygotowanie jest czasochłonne, ale uwierzcie mi, naprawdę warto! Niektórzy z Was mogli się o tym przekonać na II Pikniku Kulinarnym, czyli "Żarłostacji".

Co potrzeba?
główka kapusty białej lub włoskiej (ok. 1,5 kg.)
1,5 szklanki kaszy jęczmiennej typu pęczak
15 dag. suszonych grzybów
2 średnie cebule
natka pietruszki
2 ząbki czosnku
olej do smażenia
łyżka masła
sól, pieprz
pół szklanki bulionu


Przygotowanie:
1. W przeddzień robienia gołąbków, zalej zimną wodą grzybki i mocz je przez całą noc. Kapustę umyj, usuń z niej głąba i gotuj, stopniowo wyciągając liście w trakcie gotowania (powinny same odchodzić), odsączamy i układamy na talerzu jeden na drugim. 
2. W dniu robienia gołąbków, grzyby odsączamy (wywar zostawiamy, ponieważ przyda się nam potem do zalania gołąbków) i siekamy drobno, podobnie jak cebulkę. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju lub masło i lekko podsmażamy cebulkę oraz grzybki.
3. W czasie gdy cebulka i grzyby podsmażają się nam na patelni, możemy również lekko podgotować kaszę dodając do niej łyżkę masła (kasza nie może być ugotowana, wystarczy wrzucić ją dosłownie na kilka minut do wrzątku), po czym odsączyć i wrzucić do głębszego naczynia.
4. Do kaszy dodajemy podsmażone cebulkę i grzyby oraz posiekaną natkę pietruszki. Doprawiamy nasz farsz pieprzem, solą oraz przeciśniętym przez praskę czosnkiem i mieszamy całość tak, by stworzyć w miarę jednolitą konsystencję :)
5. Liście kapusty rozkładamy i do każdego nakładamy farsz, po czym zawijamy i układamy w głębokim garnku złączeniem do dołu (wcześniej garnek należy opłukać, a na sam jego spód położyć dwa-trzy, rozłożone liście kapusty i na nich dopiero układać gołąbki).
6. Gdy wszystkie gołąbki wylądują już w garnku, przykrywamy je z góry dwoma-trzema liśćmi rozłożonej kapusty i zalewamy mieszanką wywaru z grzybów i bulionu, przykrywamy pokrywką.
7. Piekarnik rozgrzewamy do 170-180 stopni, wkładamy do niego nasz gar z gołąbkami i pieczemy na najniższym poziomie piekarnika ok. 60-80 min. No i gotowe! :)


Dodatkowa rada: Jeśli nie wykorzystasz wszystkich grzybów do farszu, możesz stworzyć z nich aromatyczny grzybowy sos, podsmażając grzybki z cebulką na patelni, dodając odrobinę bulionu, śmietany oraz mąki i doprawiając wedle własnych upodobań. Co więcej, jeśli nie masz lub zwyczajnie nie przepadasz za grzybami z lasu, możesz je zastąpić np. pieczarkami, lub jeśli masz ochotę na wersję mięsną - boczkiem.

Smacznego!

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kasza gryczana z kurczakiem w tymianku


Kasza gryczana jest idealną kaszą dla mnie, ponieważ nie zawiera glutenu, ma dużo białka i węglowodanów, a także wiele składników mineralnych. Bardzo lubię jej smak, bo przypomina mi dzieciństwo. Mój tata zwykł gotować ją z gulaszem wołowym i podawał z ogórkami kiszonymi. Uwielbiałam to!
Dzisiaj przyrządziłam ją z sosem śmietanowo-pieczarkowym, z dodatkiem pieczonego kurczaka i gotowanych brokułów.

CO POTRZEBA: (porcja dwuosobowa)
średniej wielkości filet z kurczaka
6-8 pieczarek
torebka kaszy gryczanej (ja swoją przecięłam, wysypałam zawartość i ugotowałam po swojemu, ale to wersja dla leniwych)
brokuły
śmietana 30%
tymianek, kolendra, sól, pieprz, słodka papryka

PRZEPIS:
Piersi z kurczaka umyłam i pokroiłam na plastry. Doprawiłam solą, pieprzem, słodką papryką, tymiankiem i kolendrą (zgniotłam ją nożem, bo nie dysponuję moździerzem). Przed włożeniem jej do rękawa do pieczenia wlałam do niego łyżkę oliwy i dosypałam tymianku i kolendry. Włożyłam kurczaka do rękawa i wymieszałam z marynatą. Rozgrzałam piekarnik do 220 stopni i włożyłam kurczaka na około 40 minut. Pieczarki umyłam, pokroiłam i podsmażyłam na maśle klarowanym z dodatkiem soli. Dodałam śmietanę i dosypałam do sosu kolendry i tymianku.W między czasie ugotowałam kaszę i zblanszowałam brokuły w lekko osolonej wodzie.
Smacznego :)

Tydzień z kaszami


piątek, 15 listopada 2013

Razowy makaron z tuńczykiem

Razowy makaron do tanich nie należy, ma również dosyć specyficzny smak (nie oszukujmy się - bez żadnych dodatków jest po prostu mdły ;)), jednak z dodatkiem tuńczyka, cebulki, poszatkowanego pora i majonezu, tworzy całkiem fajne połączenie. Potrzeba nam: 250 g. razowego makaronu, puszkę tuńczyka w sosie własnym, por (siekamy go drobno), pół czerwonej cebuli, 3 łyżki majonezu, sól i pieprz do smaku.


Przygotowanie: makaron gotujemy do miękkości, odcedzamy i wrzucamy do miski, do tego dodajemy poszatkowanego pora i cebulkę. Odsączamy tuńczyka i również wrzucamy do miski, dodajemy majonez oraz sól i pieprz, po czym delikatnie wszystko mieszamy. No i gotowe! Kolejne szybkie i zdrowe danie :)


Smacznego!

czwartek, 14 listopada 2013

Farfalle zapiekane z ajwarem



Mój brat lubi podróżować z rodziną i często dostaję od nich coś smacznego. Ostatnim podarunkiem prosto z Bałkanów był ajwar - pasta warzywna przyrządzana z kabaczka lub bakłażana, z dodatkiem słodkiej papryki i kilku przypraw. Rewelacyjna i na kanapki, i do obiadu. Ostatnio przygotowałam kurczaka z ajwarem i też spisał się świetnie. Tym razem jednak skupiłam się na tym, aby był on dodatkiem (została mi już resztka i czekam na nową dostawę, zobaczymy czy u Niemców można dostać równie dobry jak ten z Serbii ;) ).
Makarony to mój konik, uwielbiam je jeść ze wszystkim, więc bardzo często z nimi eksperymentuję. 
Makaron z serem to bardzo znane i lubiane połączenie, ale gdyby tak dodać do niego coś więcej niż sos pomidorowy, śmietanowy czy mieloną wołowinę/wieprzowinę? Tym bardziej, że lodówka świeci pustkami? Skupiłam się na tym co w niej pozostało.

Czego potrzebujemy? (porcja dla dwóch osób)

makaron farfalle 1/4 średniej wielkości opakowania
mała cebula
1/2 pęka kiełbasy
ajwar - użyłam dwie ostatnie łyżki
ser Grana Padano
ser typu Gouda / Maasdamer
pieprz, sól

Przepis:

W czasie kiedy makaron się gotuje, siekamy drobno cebulę i kroimy kiełbasę w kostkę. Ser Grana Padano ucieramy na tarce na dużych oczkach, natomiast zwykły żółty kroimy w plastry. Następnie podsmażamy kiełbasę, pod sam koniec smażenia dodajemy cebulę, żeby się zeszkliła - doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy ajwar i doprowadzamy do wrzenia. Można dodać trochę wody, aby pasta przybrała postać sosu. Ugotowany makaron przekładamy do naczynia żaroodpornego, na niego przekładamy ajwar prosto z patelni a wierzch posypujemy serem GP i układamy plastry zwykłego. Całość zapiekamy w temperaturze 150 stopni aż do roztopienia się zwykłego sera.

Smacznego :)

środa, 13 listopada 2013

pasta z pastą curry



makaron makaronem, kojarzy się przede wszystkim ze słoneczną Italią. Bolognese, carbonara, gnocchi, cannelloni, słowa te na dobre wniknęły do naszego języka, posługujemy się nimi bez zająknięcia. 

kluski kluskami, ale jak już nieraz widzieliście na naszym blogu, bardzo lubię odniesienia do kuchni azjatyckiej. Sos, na którego wykonanie przepis zaraz przeczytacie polecam połączyć z makaronem ryżowym czy do woka. Z braku laku na zdjęciu pełnoziarniste wstążki ;)


ok 200 ml. mleka kokosowego / jak zrobić domowe SPRAWDŹ !
1 łyżka zielonej pasty curry
1 pierś z kurczaka
2 łyżki jogurtu
sok z połowy limonki
łyżeczka kurkumy

1 mała papryka
2 szalotki 
1 marchewka
szczypiorek
olej kokosowy / oliwa z oliwek do podsmażenia


///////
szalotkę siekamy drobno i podsmażamy na oleju, dodajemy pokrojoną w słupki marchew i paprykę, dusimy do miękkości

w osobnym rondelku podgrzewamy mleko kokosowe, dodajemy pastę curry i kurkumę, wrzucamy tak pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka; dusimy do miękkości mięsa. następnie dodajemy podsmażone wcześniej warzywa, całość trzymamy na wolnym ogniu jeszcze ok 3 minuty. 

na sam koniec dodajemy pokrojony drobno szczypiorek i skórkę startą z limonki.





wtorek, 12 listopada 2013

Tortellini na bogato

Tydzień makaronów to nie tylko spaghetti czy penne, ale też np. tortellini. Jedna z moich ulubionych sałatek właśnie ten wspaniały dodatek zawiera :) Latem i wiosną jest świetna na obiad, a porą jesienną i zimową idealna jako śniadanko, lunch lub kolacja. Jej główną zaletą jest to, że bardzo szybko się ją przygotowuje, a jeszcze szybciej je ;) Wystarczy posiadać puszkę owoców egzotycznych, pół puszki kukurydzy, paczkę małych (bardziej nadają się do sałatki niż te duże) tortellini (nie musi być mięsne - farsz zależy od upodobań), pęczek szczypiorku, 3 łyżki majonezu oraz sól, pieprz i curry. A jak to zrobić? Nic prostszego! (patrz niżej)


Przygotowanie: Owoce i kukurydzę odsączamy z soków i wrzucamy do większej miski, po czym dodajemy uprzednio ugotowane w osolonym wrzątku tortellini oraz posiekany szczypiorek. Do tego dorzucamy trzy kopiaste łyżki majonezu i doprawiamy solą, pieprzem oraz curry. Wszystkie składniki delikatnie mieszamy, by uzyskać bogactwo różnorodnych smaków w jednej, pysznej sałatce. No i gotowe! 


Smacznego zdrowo owocowego! :)

piątek, 8 listopada 2013

chocolate muffins

Kto nie lubi muffinek? Są proste i szybkie w przygotowaniu, a przede wszystkim są pyszne :) Wystarczy posiadać 2 szklanki mąki, 3 łyżki kakao, 1 jajko, łyżeczkę sody oczyszczonej i 50 g cukru, szklanka mleka oraz pół szklanki oleju. Suche składniki łączymy razem, "mokre" również, a potem obydwie mieszanki wrzucamy do jednej michy i energicznie mieszamy łyżką. Foremki smarujemy odrobiną tłuszczu, wlewamy muffinową masę i pieczemy ok. 20-30 min. w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku. No i gotowe! Smacznego czekoladowego!


P.s. ja do każdej z muffinek przed wstawieniem do piekarnika dodałam po kawałeczku gorzkiej czekolady, fajnie dopełnia i wzbogaca smak ;) (krem oraz posypka są kupne)


środa, 6 listopada 2013

Muffincake z czekoladowym kremem

Czekoladę lubi każdy, jedni wolą gorzką, inni słodką, jeszcze inni preferują jakieś wersje smakowe. Ja kocham czekoladę pod każdą postacią. Najlepiej z ciastem i z kawą - bo od niedawna ją polubiłam.
Pamiętam z dzieciństwa, że moi dziadkowie zawsze w okolicach południa popijali kawę, cappuccino albo kawę inkę. Zawsze zajadali do tego wafelki. A ja siedziałam i zlizywałam ze swoich czekoladę. Smak wafelków czekoladowych z kawą inką to mój smak dzieciństwa, dlatego od ciasta postanowiłam zacząć swój tydzień.
Jak to w kuchni bywa, wszystko staje się dziełem przypadku, tak też stało się z moim czekoladowym muffinkowym ciastem. Zapomniałam, że nie mam foremek do piekarnika, więc trzeba było improwizować. Użyłam dobrze wszystkim znanych foremek aluminiowych (popularnych do pieczenia pasztetu) i wyszło. Piekłam ciasto ponad godzinę, najpierw się trochę powylewało z formy, ale sytuację opanowałam drewnianą łyżeczką :) ciasto pracowało i rosło, stąd to wylewanie.

Przepis:


300 g mąki
125 g cukru
1 łyżeczkę sody
szczypta soli
1 torebka cukru waniliowego
200 ml kefiru
2 jajka
110 g masła

Potrzebujmy dwie miski. Do jednej wsypujemy suche produkty, a w drugiej łączymy jaja z kefirem i roztopionym masłem. Masę kefirową przelewamy do miski z suchymi produktami. Wszystko razem mieszamy, ale niezbyt dokładnie. Ciasto powinno pozostać grudkowate, inaczej muffiny staną się twarde i zbite. Ciasto nakładamy do wysmarowanej masłem formy.

Pieczemy około godziny minut w temperaturze 150-170 stopni C.


Kiedy wystygło, zrobiłam krem czekoladowy i przełożyłam nim ciasto. Dla dekoracji posypałam wiórkami czekoladowymi.

coco-choco


w pierwszej odsłonie miał być to tydzień czekoladowy, zgodnie z zapowiedziami na facebooku. well well. opcje tygodniowe czasami nas przytłaczają, szczególnie jeśli siedzimy na uczelni cały dzień, albo też biegamy na mieście coś załatwiać. bo nie samym blogiem człowiek zyje, chociaż jeść musi. ważne by  wszystko sprawiało  przyjemność! 

ostatnio zafascynowałam się w domowym odtwarzaniu rzeczy, które możemy znaleźć na sklepowej półce. wersja eko, bez konserwantów. stokroć smaczniejsze, jeśli zrobisz to sam ;) 

dziś opcja mleko kokosowe DIY, polecane dla wegan jako brak zawartości pierwiastka zwierzęcego. trochę pracy, ale same korzyści; dla mnie wysuwają się na pierwszy plan dwie - smak i cena. z połowy paczki wiórków zrobiłam około pół litra mleka (puszka 400 ml to 5-7zł wzwyż, opakowanie wiórków kokosowych na 2 razy - 2,5zł ;)))

JAK ZROBIĆ ? 

potrzebujemy

1 szklanka wiórków
2 szklanki gorącej wody

wiórki zalewamy gorącą wodą (jedna szklanka) i odstawiamy na 2h. następnie zalewamy kolejną 1/2 szkl. wody i blendujemy. przeciskamy przez gazę i sitko, odsączamy płyn, resztę wiórków ponownie zalewamy 1/2 szkl. wrzątku, ponownie blendujemy i wyciskamy przez gazę. 

dużo informacji znajdziecie : 

a oto mleko i co można z nim zrobić (oprócz dodania do tajskiej , azjatyckiej kuchni jako dodatek do zupy czy curry;)


na pożywne śniadanie

jogurt naturalny
1 łyżka kakao/1 łyżka wiórek kokosowych/1 łyżka cukru/pół szklanki mleka kokosowego zblendować
płatki owsiane

;)

wtorek, 5 listopada 2013

Recenzja "Baru Mięsnego" na ul. Ozimskiej :)

Jedz, nie marudź to nie tylko gotowanie w domu ;P Z miłości do jedzenia odwiedzamy również miejsca, w których można dobrze zjeść, a jeśli dodatkowo te miejsca wyglądają przyciągająco, ze względu na fajną identyfikację wizualną i miłą atmosferę, to już w ogóle czujemy się rozpieszczone.


http://opole.gazeta.pl/opole/1,35086,14882254,W_Opolu_powstal_bar_miesny__WIDEO__ZDJECIA_.html


http://opole.gazeta.pl/opole/1,35086,14882254,W_Opolu_powstal_bar_miesny__WIDEO__ZDJECIA_.html


http://opole.gazeta.pl/opole/1,35086,14882254,W_Opolu_powstal_bar_miesny__WIDEO__ZDJECIA_.html


fot.: http://opole.gazeta.pl/opole/1,35086,14882254,W_Opolu_powstal_bar_miesny__WIDEO__ZDJECIA_.html

Dziś wybór padł na nowo otwarty opolski "Bar Mięsny". Po wejściu do lokalu ciężko było zauważyć menu, ponieważ tyle osób odwiedza to miejsce. Jednak gdy przedarłyśmy się do kasy, udało nam się zamówić ser burgera i bekon burgera. Czekałyśmy na swoje zamówienie około 15-20 minut, co przy takiej ilości klientów było nie lada wyczynem. Sympatyczna obsługa i miły wystrój umiliły nam wyczekiwanie.

Najpierw dotarł do nas ser burger. Pierwsze wrażenie pozytywne. Smaczna bułka, świeże warzywka, pyszny sos i dobrze wysmażona wołowina, której zabrakło jednak odrobiny więcej pikantności zadowoliła podniebienie jednej z nas.
Kolejnym zamówieniem był bekon burger. Wyglądał zachęcająco i ładnie pachniał. Po bokach kanapki wystawał idealnie zrumieniony bekon. Pierwszy kęs pozwolił na rozkoszowanie się bardzo dobrze wysmażoną wołowiną, która w środku była delikatnie różowa. Sos barbecue fantastycznie komponował się z mięsem, sałatą, rukolą i ogórkiem kiszonym, jednak brakowało tam soli. W bekon burgerze można było znaleźć jeszcze czerwoną cebulę i ser. Kanapka była sycąca i rzeczywiście smaczna, jednak brak dobrego doprawienia jej sprawia, że nie mogę dać jej 10/10. Ode mnie dostaje 8.

Oto ser burger w połowie pochłonięty przez głodną Miko


i jeszcze nietknięty bekon burger





Reasumując, bar jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które kochają fast food w wersji slow ;) Oprócz standardowych hamburgerów znajdziemy również rozmaite kanapki, sałatki oraz (codziennie inne) zestawy obiadowe. Bar czynny jest od 7.00 rano i serwuje również szybkie i fajne śniadanka. Ceny są całkiem przystępne, warto więc po prostu wejść i spróbować czegoś nowego. To co zaskakuje najbardziej to mała przestrzeń - szkoda, że lokal nie jest nieco większy zważywszy na to, iż odwiedza go naprawdę spora ilość ludzi.

sobota, 2 listopada 2013

sałatka dla ''wariatów'' ;)

Dlaczego dla ''wariatów''? Może dlatego, że sama jestem taką trochę ''wariatką'' - oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu ;) No i co najważniejsze, uwielbiam eksperymentować, szczególnie w kuchni, no ale kto nie lubi czasem trochę poszaleć? Sałatka nie musi się wcale składać z tego, co widzicie na obrazku, kompozycja i dobór składników jest dowolny - czyste szaleństwo! ;) (Składniki to: ser pleśniowy typu lazur ok. 250 g., jeden dojrzały granat, nektarynka, ćwiartka ananasa, kilka pomidorków koktajlowych lub jeden duży pomidor, 2-3 liście sałaty rzymskiej lub każdej innej i to czego poniżej nie widać czyli odrobina posiekanego pora, 2 łyżki majonezu i 100 g. makaronu chilli - może być każdy inny makaron, lub może go nie być wcale - Wy decydujecie ;)) A jak to zrobić? :D


Zrobić tę sałatkę potrafiłby nawet bardzo nieogarnięty człowiek, albo największy leń, bo wystarczy po prostu wszystko pokroić i zmieszać ze sobą - nie zapominając o tym, by uprzednio umyć zarówno owoce, jak i warzywa (sera nie myjemy! ;p), a jeśli dodajemy makaron, no to trzeba uprzednio ugotować al dente :) Jak już wszystko ładnie zmieszamy, możemy dodać majonez oraz sól i pieprz do smaku. Polecam wszystkim ''wariatom'', by uraczyli się lampką dobrego, czerwonego winka (niekoniecznie z tych słodkich), bo bardzo fajnie komponuje się z miksem tych wszystkich, fantastycznych smaków. Bądźcie kreatywni i poszalejcie czasem w kuchni ;) Smacznego!


piątek, 1 listopada 2013

brukselkowe love

Znowu mnie dopadło! Zielone mnie dopadło! Tym razem jednak, 'zielone' w wydaniu nietypowym. Gwiazdą zieloności i pyszność jest dziś BRUKSELKA! Zakładam się o tonę zielonych żelków, że większość z Was widząc, co właśnie napisałam powiedziało (lub o zgrozo, wykrzyknęło) pod nosem 'fuj!' ;) Może uwierzycie, a może i nie, ale ja również kiedyś tak reagowałam - krzywiąc i zieleniąc się z niezadowolenia, gdy mama podtykała mi moją ulubioną jarzynową z dodatkiem tych małych kapustek. A wszystko zmieniło się, gdy razu pewnego, w czyimś domu,  skosztowałam brukselki zapiekanej z serem pleśniowym i mnóstwem ziół. Zaklęłam się wtedy, że nigdy więcej brukselki nie skrytykuję, i o dziwo, trwam w tym postanowieniu do dziś. Dlatego też, przechadzając się po sklepie w nadziei na obiadową inspirację, wzrok mnie nie zawiódł: karton pełen pięknych brukselek 'wołał' do mnie wesoło. No i kupiłam, i brukselki (300 g) i brokuły (jeden duży/ lub dwa małe) i całą resztę potrzebną do sosu (2 naturalne serki topione, śmietanka 30%) ciąg dalszy niżej ---->


---> W domu umyłam brokuła i brukselki, usunęłam z nich odnóża ;) i podgotowałam delikatnie w osolonym wrzątku. Serki roztopiłam w garnuszku i dodałam śmietanki oraz soli, pieprzy, ziół prowansalskich, 3 ząbki czosnku (wyciśnięte), w międzyczasie podgotowałam również szpinakowy makaron (2 tzw. gniazdka) z odrobiną soli i łyżką oliwy z oliwek (może być również olej) 


Do żaroodpornego naczynia wrzuciłam odcedzony makaron oraz pięknie zielone warzywa :) Całość zalałam sosem, skropiłam odrobiną oliwy z oliwek i zapiekałam w rozgrzanym do 180 stopni, piekarniku przez ok. 20-30 minut. No i gotowe! Pachniało wspaniale a smakowało jeszcze lepiej <3 


Nie bójcie się brukselki,
no i smacznego oczywiście!