środa, 31 lipca 2013

Grube domowe frytki z karkówką

Jak wszyscy już pewnie wiecie, jestem na diecie bogatej w majonez, bo po prostu go uwielbiam, a od kilku dni go nie jadłam no i wczoraj już nie wytrzymałam. Trzeba było coś z tym zrobić!


Nie jest to dobry obiad na gorące letnie dni, ponieważ powinno się unikać tłustego, kalorycznego jedzenia, jednak ponieważ nie potrafię sobie odmówić tego, na co mam ochotę.

Przyprawy to: pieprz, ostra i słodka papryka, trochę soli, czosnku, oliwa. 
Z tych przypraw zrobiłam marynatę.

Karkówkę należy pokroić w plastry, obtoczyć w marynacie, zostawić na noc. Piec w temperaturze 200 stopni (170 z termoobiegiem) przez około 25 minut. Mięso jest kruchutkie, ale nie jest wysuszone.
Świetnie smakuje w towarzystwie grubych frytek, posypanych kolorowym pieprzem. Całość podałam z sosem majonezowo ketchupowym :) oczywiście Winiary majonez i ketchup Pudliszki pikantny - to jedyne firmy, z których ten miks smakuje idealnie, bo próbowałam już różnych i nigdy to nie było TO.

NIE, NIE REKLAMUJĘ TYCH FIRM. POLECAM Z DOBREGO SERCA ;)

Od jutra zdrowo :)

piątek, 26 lipca 2013

lekko po francusku

wszystkiego najlepszego wszystkim Annom
ciastka na bazie ciasta francuskiego z jogurtową pianką i owocami, dedykowane właśnie imieninowo dla mojej babci - sto lat!


//

szybki deser łączący delikatnie kwaśny smak pianki ze słodyczą owoców
na piątkowe popołudnie ;)

ciasto francuskie kroimy w kwadraty i pieczemy 10 - 12 minut w temp. 180'C
przy takich upałach jak dziś możemy je wrzucić na 10 minut z lodówki do zamrażalnika przed upieczeniem.

pianka jogurtowa jest banalnie prosta - ubijamy duży jogurt naturalny z 2 łyżkami cukru i sokiem z połowy cytryny, dodajemy rozpuszczoną w wodzie żelatynę (w odpowiednich proporcjach, w związku z tym że od dawna używam tylko blatów/płatków żelatynowych, na 400 ml jogurtu zużyłam 4 blaty) - miksujemy, wstawiamy do lodówki na ok. 15 minut by stężało.

gdy ciasto francuskie wystygnie, kładziemy na górę piankę i takie owoce, jakie nam się tylko zamarzą ;)




ostatnio w komentarzu padło pytanie o ciasto francuskie, najczęściej korzystam z Biedronkowego, nie zawiodło ani razu :) 


sobota, 20 lipca 2013

kotleciki z soczewicy & warzywne curry


soczewica leżała na półce i czekała cierpliwie na swoją kolej. w końcu. wolna kuchnia i więcej wolnego czasu ;) ale po kolei...


//
kotleciki:
szklanka soczewicy zielonej
bułka tarta
1 jajo
2 ząbki czosnku
tymianek, pieprz, sól, papryka słodka

curry warzywne
pół cukini
1 marchew
pół puszki groszku zielonego
1 cebula
olej
sos sojowy
śmietana 12%
przyprawy: imbir, kurkuma, papryka, sól, pieprz, kmin rzymski


///
szlankę soczewicy zalewamy 1,5 szkl. wody ze szczyptą soli i gotujemy ok. 30 minut, aż do całkowitego wchłonięcia wody przez ziarna soczewicy

w tym czasie przygotujemy warzywa. na patelni podrzewamy do wysokiej temperatury olej, dodajemy łyżkę sosu sojowego, imbir, kurkumę, kilka ziarenek kminu rzyskiego (posiekane drobno) smażymy pół minuty i  na gorący olej wrzucamy posiekaną drobno cebulę i dusimy 5 minut. następie dodajemy resztę składników - pokrojoną w słupki cukinię, marchew startą na tarce i groszek, podlewamy 2-3 łyżkami wody.
 gdy składniki są już miękkie (cukinia może być jeszcze chrupiąca), dodajemy 2 łyżki śmietany, doprawiamy solą i pieprzem, szczyptą papryki słodkiej, i pozostawiamy jeszcze na ok. 3 minuty

gdy mamy już ugotowaną soczewicę,odstawiamy do ostygnięcia, następnie blendujemy ją nierównomiernie, zostawiamy wyczuwalne ziarna ;), dodajemy jajko, tymianek, posiekany czosnek, sól pieprz do smaku i tyle bułki tartej by można było łatwo uformować kuleczki (około pół szklanki).
pamiętajcie, lepiej gdy masa nie jest za sucha. gdy mamy ją już przygotowaną, formujemy małe kulki i smazymy o 5 minut na patelni z małą ilością oleju.


//
z pół szklanki soczewicy wyszło mi około 15 kotlecików. 
niekoniecznie szybko, ale warto. a co więcej, smakują zarówno ciepłe jak i zimne ;)



miłego weekendu i smacznego! 

środa, 17 lipca 2013

ciągle kolorowo i ciągle zdrowo ;)

W końcu słońce wróciło na swoje miejsce, więc raduje się; ja i moje kuchenne rozmaitości :) Dziś kolejna kolorowa i zdrowa projekcja, a jak to u mnie często bywa tzw. czystka lodówki z ostatków, które trzeba zjeść, bo wylądują w koszu. Nigdy nie marnujcie jedzenia! Ok, koniec pouczeń, czas na przepis ;)


Potrzeba:
200 g makaronu pomidorowego
pół wędzonej makreli
kilka rzodkiewek
dwie-trzy garści rukoli
pół opakowania kiełków brokuła
2 łyżki oliwy z oliwek (lub oleju)
odrobina soku z cytryny
pieprz (cytrynowy super się sprawdza)
sól
ząbek czosnku (wyciśnięty)


Przygotowanie:
Makrelę oczyszczamy z ości i rozdrabniamy na mniejsze kawałki. Rukolę, kiełki i rzodkiewkę myjemy, dodajemy do miski, uprzednio krojąc rzodkiewkę w kostkę. Makaron gotujemy wedle zaleceń na opakowaniu, odsączamy i dodajemy do miski. Całość zalewamy uprzednio przygotowanym sosem: dwie łyżki oleju łączymy z odrobiną soku z cytryny, pieprzem i solą (wedle gustów - do smaku) oraz czosnkiem. Mieszamy kilkakrotnie by sos połączył się z całością. Sałatka może pełnić funkcję obiadu lub kolacji (zależy kto ile potrafi zjeść ;)), idealnym dopełnieniem jest białe, półwytrawne wino :) Smacznego!






wtorek, 16 lipca 2013

Pierwsza rekomendacja restauracji ze zdrową żywnością :)

Chciałabym zaznaczyć, że ten post NIE JEST w żaden sposób sponsorowany i piszę o TEJ restauracji, ponieważ odwiedziłam ją wczoraj i uwiodła mnie swoim wnętrzem, atmosferą i jadłospisem.

Machina Organika
Ruska 19, 50-079 Wrocław, Polska

Już na sam widok elewacji wiedziałam, że to będzie urokliwe miejsce. Zobaczcie sami :)



a w środku tak:



i moja wczorajsza zupa


Był to chłodnik ogórkowy - rzodkiewkowy z orzechami włoskimi, nerkowca i migdałami posypany szczypiorem. Genialny! Idealnie wyważone smaki :) Spróbuje zrobić taki w domu :)


Restauracja ma piwnicę, w której jest duża sala z wygodnymi kanapami, ma tą salę, widoczną na zdjęciach oraz piętro, gdzie klimat przypomina mi osobiście jakąś grecką knajpkę ze względu na niebieskie ornamenty na ścianach i dużą ilość bieli.






Machina Organika oferuje zdrową żywność, specjalizuje się w kuchni wegańskiej i wegetariańskiej, a wszystkie dania są podgrzewane jedynie do temperatury 40 stopni, aby składniki zachowały wszystkie wartości odżywcze.  Polecam zapoznanie się z tym miejscem, ja na pewno odwiedzę je w najbliższą sobotę, więc wrzucę edit i kolejną fotkę sobotniego obiadu :) (chyba że coś pokrzyżuje mi plany)

jeszcze raz :)
Ruska 19, 50-079 Wrocław, Polska

więcej TU

niedziela, 14 lipca 2013

zielono mi!

Ostatnio była tarta z suszonymi pomidorami, a dziś zielona, pyszna tarta z fetą i szpinakiem :) Uwielbiam szpinak i szczerze mówiąc wciskam go gdzie tylko się da, ale wychodzi mi to chyba tylko na zdrowie ;P Dlatego też kolejna tarta weszła w życie do mojego jadłospisu, a przepis poniżej :)


Potrzebujemy:
opakowanie ciasta francuskiego
5 jajek
30% śmietanka
opakowanie szpinaku
pół puszki kukurydzy
opakowanie sera feta
sól, pieprz, gałka muszkatałowa, zioła prowansalskie
kilka listków bazylii
odrobina tłuszczu do wysmarowania formy


Przygotowanie:
Ciasto rozwałkowujemy i układamy do wysmarowanej tłuszczem formy, nakłuwamy widelcem dziurki na spodzie. Łączymy jajka w całości z śmietanką, dodajemy sól, pieprz i zioła prowansalskie. W tym samym czasie odcedzamy delikatnie szpinak (tak by nie było w nim za dużo wody), dodajemy do niego rozdrobnioną fetę oraz kukurydzę i mieszamy energicznie, po czym dodajemy do naszej szpiankowej mieszanki, masę śmietanowo-jajeczną i ponownie mieszamy do uzyskania w miarę jednolitej masy. 



Całość wlewamy do wyłożonej ciastem francuskim formy i przyozdabiamy po bokach i na wierzchu listkami bazylii. Wkładamy tartę do rozgrzanego do 180-200 stopni piekarnika i pieczemy ok 30-40 minut, sprawdzając (po mniej więcej 30 minutach) widelcem, czy jajko się ścięło. Trzeba uważać, by ciasto francuskie za bardzo się nie przypaliło, dlatego lepiej piec tartę na środkowym poziomie piekarnika. Życzę smacznego! :)







sobota, 13 lipca 2013

Letnia 'rozgrzewka'

Lato w pełni a za oknem jesienna pogoda. Szaro, buro i ponuro. Taka pogoda na pewno nie poprawia nastroju, dlatego trzeba sobie ten pozytywny nastrój stworzyć na swój sposób - dobre jedzenie = dobry nastrój - taką mamy zasadę w 'jedz, nie marudź' ;) Proponuję więc krem z czerwonej soczewicy - nie lada gratka dla fanów zupy grochowej - szybki i przede wszystkim zdrowy, bo jej nasiona dostarczają nam m.in. witaminy A, C, PP oraz cały zakres witaminy B, jest w niej również błonnik pomagający opornym żołądkom w trawieniu. 


Potrzeba:
opakowanie czerwonej soczewicy
kostka bulionu warzywnego
kostka bulionu drobiowego
pół łyżeczki startego imbiru
pieprz, sól
łyżka jogurtu naturalnego
odrobina poszatkowanego szczypiorku lub prażonej cebulki 
(może być, ale nie musi - dodajemy pod koniec)
blender


Przygotowanie:
Do garnka wlewamy 1,5 litra wody, gdy zacznie się gotować, wrzucamy oba buliony. W tym samym czasie płuczemy kilkakrotnie ziarna soczewicy, odsączamy i wrzucamy do gotującego się bulionu. Gotujemy aż do miękkości ziaren, dodajemy imbir oraz sól i pieprz do smaku. Blenderujemy całość na jednolitą masę, wlewamy do miseczki, dodajemy odrobinę jogurtu naturalnego, cebulkę lub szczypiorek (również grzanki świetnie się sprawdzą!) i gotowe! Poprawcie sobie smacznie humorki, w te chłodne lipcowe dzionki ;)







środa, 10 lipca 2013

Tarta z suszonymi pomidorami i bazylią

Tarta ze szpinakiem i fetą właśnie się studzi, ale przepis na nią już wkrótce. Dziś też tarta, ale z czerwonym, pysznym dodatkiem w postaci suszonych pomidorów :) 


Potrzebujemy:
opakowanie ciasta francuskiego
słoiczek suszonych pomidorów
pęczek szczypiorku
5 jajek
1 opakowanie sera mozarella
1 śmietanę 30%
kilka listków świeżej bazylii lub z torebki (przyprawa)
sól, pieprz, zioła prowansalskie
odrobinę tłuszczu do wysmarowania formy


Przygotowanie:
Umytą foremkę smarujemy odrobiną tłuszczu, wykładamy ją lekko rozwałkowanym ciastem francuskim i dziurkujemy je na spodzie widelcem. Pomidory odsączamy i w zależności od gustów zostawiamy w całości lub kroimy na mniejsze części, tak jak zrobiłam to ja :) Szczypiorek i liście bazylii myjemy i szatkujemy. Jajka łączymy ze śmietanką a do nich dodajemy pokrojone pomidory, szczypiorek, startą na tarce mozarellę i bazylie oraz doprawiamy solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Całość wlewamy do foremki, w której wcześniej umieściliśmy ciasto francuskie. Pieczemy w rozgrzanym do 180-200 stopni przez 30-40 minut aż jajko się zetnie. Smacznego! :)




niedziela, 7 lipca 2013

:)

Letnio, zdrowo, kolorowo <3

Lato w pełni, leniwe nastroje spowalniają nasze chęci, więc korzystamy z szybkich rozwiązań na posiłki. Gorąc lejący się z nieba, choć fajny to jednak osłabia apetyt, marzymy więc o czymś lekkim i w miarę łatwym do przygotowania. Dziś propozycja łatwej, ale sycącej sałatki, która może spełniać funkcję zarówno obiadu, jak i przystawki, czy też kolacji :)

Potrzeba:
pół główki sałaty
3 małe lub 2 duże ziemniaki
1 duża cebula
1 duży pomidor lub kilka mniejszych np. koktajlowych
100 g kiełbasy (świetnie sprawdza się lekko podwędzana)
jedno jajko
łyżka-dwie oliwy z oliwek (lub oleju)
bazylia, oregano, pieprz, sól
ząbek-dwa czosnku


Przygotowanie:
Sałatę myjemy i rozdzieramy na drobniejsze części, po czym wrzucamy do miski. Ziemniaki obieramy, myjemy i gotujemy z odrobiną soli aż do miękkości, gdy będą gotowe, odcedzamy i kroimy w tzw. łódeczki :) Pomidora/y myjemy i również kroimy w kostkę lub łódeczki. W tym samym czasie gotujemy jajko na twardo, i podobnie jak w przypadku ziemniaków, odcedzamy, obieramy i kroimy tym razem w kostkę i dodajemy wraz z ziemniakami do sałaty. Kiełbasę kroimy w kostkę, natomiast cebulę w piórka i podsmażamy na odrobinie masła lub oleju, dodajemy do reszty. 


Do kubeczka lub miseczki wlewamy dwie łyżki oliwy z oliwek i dodajemy przyprawy wedle gustu (można również dodać kilka kapek octu winnego, wyostrzy on dodatkowo smak :)) i wymieszać dokładnie, po czym dodać do sałatki, jeszcze raz przemieszać i gotowe! Smacznego :)


p.s. To sałatka, która nie wymaga żadnych ograniczeń, każdy może dodać do niej o wiele więcej składników np. kukurydzę, paprykę, ogórka itp. Ja ze względy na lenistwo ;p skorzystałam z tego, co miałam w lodówce :)