środa, 29 maja 2013

makaron i szparagi


lekki wiosenny obiad / kolacja

potrzebujemy:
makaron /kokardki, rurki, wedle gustu/
cebula
mozarella
feta
natka pietruszki
sól, pieprz
olej
szaparagi, cukinia

//

makaron gotujemy w osolonej wodzie z odrobiną oleju - al dente. na patelni podsmażamy drobno pokrojoną cebulę. mieszamy z ugotowanym makaronem. gdy wystygnie posypujemy natką pietruszki, sól, pieprz do smaku, dodajemy pokrojoną w kostkę mozarellę i fetę.

szparagi wrzucamy do gotującej się, osolonej z odrobiną cukru wody (szczegółowe info o szparagach, przygotowywaniu, czyszczeniu - tutaj) , gotujemy 10-12 minut, ważne by nie były zbyt miękkie a chrupiące
cukinię podsmażamy kilka minut na patelni z małą ilością oliwy. 

smacznego!

poniedziałek, 27 maja 2013

otwarcie Instytutu Sztuki

ekipa jedz, nie marudź podjęła się wyzwania przygotowania cateringu na uroczystość oficjalnego otwarcia budynku Collegium Artium / Instytut Sztuki UO. Wyszło jak widzicie na zdjęciach - pięknie :) dzięki dla całej ekipy - Koźlik, Miko, Wolna, dzięki za pomoc dla Karo Czarneckiej, Marty Wichary i Basi Wakuły. <3  










więcej zdjęć na naszym facebooku / przepisy podamy niedługo, choć część rzeczy odnajdziecie już w naszym archiwum :)

sobota, 25 maja 2013

Polędwiczki faszerowane

Pomysł podpatrzony na kwestii smaku, ale do farszu dodałam tymianek. Bardzo dobrze wpływa na aromat potrawy i fantastycznie komponuje się z rozpuszczonym serem.



Roladki rozbiłam na cienkie plastry, posypałam pieprzem, delikatnie solą. Ułożyłam na nich po środku cienkie plasterki sera długo dojrzewającego i posypałam tymiankiem (może być suszony). Następnie położyłam zblanszowane szparagi i zawinęłam szczelnie, żeby ser nie wypłynął w piekarniku. Zawiniętą całość owinęłam w szynkę parmeńską i związałam sznurkiem. Całość posmarowałam delikatnie oliwą. Piekłam około 15 minut w 200 stopniach, ale kiedy wyłączyłam piec, pozwoliłam polędwiczkom "dojrzeć" jeszcze w utrzymującej się w piekarniku temperaturze (około 10 minut).
Całość będę podawać z ubitymi ziemniakami z masłem i odrobiną mleka, a jako surówkę podam sałatę, ale nie wiem jeszcze z czym, bo to na jutrzejszy obiad :) jutro zrobię edit i Wam pokaże co też mi wyszło z tego kucharzenia :)

A tak wyglądają po upieczeniu :)

środa, 15 maja 2013

Krewetki w białym winie


Porcja dla dwóch osób:

paczka krewetek (ja użyłam tych z Lidla, nie wiem ile ich tam pakują, ale niech Was nie zwodzi ilość pancerzyków, ponieważ po obraniu krewetek ich ilość w Waszych oczach znacznie się zmniejszy)
pół papryki czerwonej, pół żółtej
dwa ząbki czosnku
cebula
świeża pietruszka, szczypior z cebuli jesli używamy wiosennej
makaron spaghetti
białe, półwytrawne wino
sól, pieprz

PRZEPIS:

Po obraniu i wypłukaniu krewetek (należy zdjęć z krewetki pancerzyk i wyjąć jelito), a następnie moczyć je w zimnej wodzie. W tym czasie można pokroić cebulę (może być wiosenna, może być czerwona) i paprykę  (polecam żółtą i czerwoną) w kostkę. W dużym garnku z dużą ilością lekko osolonej wody (szczypta soli) gotujemy makaron spaghetti. Kiedy makaron się gotuje, a warzywa są pokrojone, wrzucamy je na patelnię i podsmażamy około 6- 8 minut, ciągle mieszając. W zależności od tego czy macie kuchenki gazowe, czy elektryczne, musicie sami dostosować płomień. Nie może być zbyt duży. Kiedy warzywa się podsmażają, dorzucamy krewetki  (muszą być osuszone, najlepiej na ręczniku papierowym) i dolewamy do nich wina białego, półwytrawnego i czekamy aż alkohol wyparuje i pozostanie sos winny. Makaron powinien być już gotowy, więc odcedzamy go i mieszamy na patelni z warzywami. Dla podkreślenia smaków można użyć czosnku i świeżej pietruszki.

Rady:

- zwróćcie uwagę na kolor krewetek, jeśli są szare trzeba je wypłukać i zalać wrzącą wodą, aż do uzyskania różowego koloru, jeśli jednak są różowe, znaczy, że były wstępnie gotowane
- pamiętajcie osuszyć krewetki przed wrzuceniem na patelnię
- użyjcie wina, które już znacie i możecie stwierdzić, że jego smak będzie idealnie komponował się z tym daniem - wino bardzo często może zepsuć smak potrawy, więc lepiej kupić droższe, niż czuć siarkę w krewetce ;)
- danie najlepiej smakuje prosto z patelni, więc nie czekajcie z jedzeniem!

UWAGA KONKURS!
 WEJDŹCIE NA NASZĄ FEJSBUKOWĄ STRONĘ LUB KLIKNIEJCIE TU :)

poniedziałek, 13 maja 2013

botwinka


dzisiejsza królowa. w końcu nadszedł czas na tworzenie z zieleniny małochemicznej, ba, nawet smakującej z jak z ogródka pod domem ( pozdrawiam panią z odido :)


dziś pomysł na : botwinkę każdego dnia.


//


zupa - najprościej. wrzucamy do garnka pokrojone w kostki ziemniaki, marchewkę, pietruchę, seler i gotujemy do miękkości wywar, ok. 5 min przed koncem dorzucamy umyte i posiekane liście, łodygi i najdrobniej - malutkie buraki. zabielamy śmietaną, sól pieprz




  makaron, liście botwinkowe podsmażone na oliwie i dużą ilością czosnku, niczym szpinak,oliwki i tarty ser* 
botwina podana w ten sposób troche cierpka, ale w połączeniu z czosnkiem i intensywnym serem to uczucie zanika. 


__________________________________
* - (marta wolna poleca: mieszanka serów twardych, małe opakowanie, w sam raz na jedną porcję, 1,99 zł w biedronce :D) 

niedziela, 12 maja 2013

leniwa niedziela

tradycyjny niedzielny leniwy obiadek. 

szukając inspiracji pomiędzy biedronkowymi alejkami (tak!) wypatrzyłam na półce sos z Łowicza. w gruncie rzeczy jestem największym hejterem gotowych sosów, bo wiadomo, własnoręcznie zrobione są o stokroć smaczniejsze i zdrowsze. ale nie dziś, raz, że mi się nie chce mieszać w garnku, dwa, wykonanie sosu azjatyckiego wymaga większej ilości składników i przypraw, których akurat nie mam...

...a trzy, co tu ukrywać, wyglądał ślicznie z tą różową nakrętką :D



opcja ryż + sos odpada, podsmażyłam dymkę i startą na tarce marchewkę na patelni, dorzuciłam skrojoną w kostkę (wczesniej podsmażoną) wieprzowinę, z 3 łyżki zieonego groszku i dolałam sosu. i szyczypiorek, dla kontrastu z pomarańczem. 



pachnie mega, smakuje prawie jak własnoręczny. 
polecam marta wolna, fajnej niedzieli!

poniedziałek, 6 maja 2013

kolorowy


szybko, pożywnie i smacznie, czyli tak jak lubię najbardziej. cukinia tanieje, więc trzeba wykorzystywać promocje w zamian za horrendalne ceny papryki (przyjdzie i na nią czas jesienią). 

a tymczasem

idzie wiosna więc czas oczyszczać swój organizm i karmić go czymś lżejszym niż tony pierogów i makaronu. 

na dzisiejszy obiad

* ryż brązowy / 1 torebka

* 1 marchewka 
* 1 mała cukinia
* 1 pieczeń wieprzowa (pierś z kurczaka wcześniej podsmazona)
* 1/4 puszki kukurydzy
* 1/3 puszki groszku
* szczypiorek
* łyżka sosu sojowego słodkiego (indonezyjskiego)
* śmietana 18%
* curry, kurkuma, garam masala, sól, pieprz

marchewkę startą na tarce podsmażamy na łyżce oleju, dodajemy łyżkę sosu sojowego. dorzucamy pokrojoną cukinię, groszek i kukurydzę i zostawiamy w spokoju na 5 minut,a niech się dusi. w międzyczasie w kubku mieszamy pół szklanki wody + 3 łyżki śmietany + 2 łyżeczki curry + 1 łyżeczkę garam masala + łyżeczkę kurkumy) i zalewamy tym zawartość patelni. dusimy do miękkości marchewki, cukinia może pozostać  delikatnie chrupiąca:) na sam koniec dorzucamy posiekany szczypiorek, sól pieprz do smaku, ewentualnie podlewamy wodą jeśli wydaje nam sie za gęste. 
podajemy z ryżem, można wymieszać całość i odstawić na pół godziny, ryż jeszcze napęcznieje i przejdzie smakiem przypraw :))

smaczneeeeego wiosennego!